Adopcja dzieci z Kamerunu

Thumbnail image Thumbnail image Thumbnail image Thumbnail image Thumbnail image Thumbnail image Thumbnail image

 

Nikt nie będzie zaskoczony faktem, że uczniowie naszej szkoły są wrażliwi na potrzeby innych. Kilka klas, często z udziałem nauczycieli, prowadzi  adopcję dzieci z Kamerunu.  Jak twierdzą sami uczniowie, naprawdę nie trzeba wiele, aby zrobić coś wartościowego. 

Udział naszej szkoły w ?Adopcji serca? trwa już siódmy rok. Młodzież niesie pomoc potrzebującym za pośrednictwem siostry Edyty Budynek. Siostra przebywa na misjach w Afryce już ponad 20 lat. Pisze o sobie: ?moje serce oddałam Afryce?. To właśnie ona jest naszym pośrednikiem w udzielaniu pomocy dzieciom z Kamerunu.  Wstąpiła do zakonu, żeby być misjonarką. W czasie wojny plemiennej w Rwandzie, która pochłonęła milion ofiar, wywiozła setkę dzieci do Francji. Potem wyjechała na misję do Kamerunu, gdzie prowadzi szkoły i pomaga biednym.

                Przytaczając fragment listu od siostry Edyty, chcemy przybliżyć Wam realia życia w Kamerunie.

?Drodzy Przyjaciele Misji,

Najpierw pragnę Was pozdrowić bardzo gorąco, tak jak gorąco jest w Kamerunie. Już czwarty miesiąc jak nie pada, jest bardzo sucho i dużo kurzu!!! Pracujemy w Kamerunie, kraju o 475 440 km, w którym jest około 15 mln mieszkańców. Ludzie mieszkają w nędznych glinianych chatkach, bez wody i światła. Po wodę muszą iść bardzo daleko i robią to najczęściej dzieci przed pójściem do szkoły.

Ludność w większości utrzymuje się z uprawy ziemi. Uprawiają maniok, pataty, orzeszki ziemne, kukurydzę... Domy, które najczęściej spotyka się w tym kraju, nazywane są poto-poto. Te drewniano-bambusowe konstrukcje, zmontowane za pomocą lian, wypełnione są gliną albo wręcz błotem i pokryte dachem z liści palmowych albo blachą. W domu najczęściej znajduje się kilka pomieszczeń. W jednym z nich jest ognisko, które pali się lub tli praktycznie dzień i noc, z kilkoma ułożonymi po bokach kamieniami, na których umieszcza się garnki do przyrządzania potraw. Dym wypełniający chatę ma odstraszać komary i inne owady, których jest tu bardzo dużo!!! Rodziny żyją w biedzie i wiele z nich nie może sobie pozwolić na opłacenie szkoły dla swoich dzieci.

Sytuacja dzieci w Kamerunie jest bardzo trudna, nie wszystkie mogą się uczyć. Od najmłodszych lat muszą pracować. Jeżeli chodzą do szkoły, często nie mają zeszytów czy długopisów, nie mówiąc już o książkach. Dzięki akcji "Adopcja serc" i innym zbiórkom, staramy się wyjść naprzeciw trudnej sytuacji rodzin i pomóc ich dzieciom w edukacji. Zdajemy sobie sprawę, ze jest to stworzenie im szansy na lepszą przyszłość.

Od 01 października 2011 roku, na naszej misji w Nkol-Avolo, otworzyłyśmy bibliotekę dla wszystkich, tzn. dorosłych, młodzieży i dzieci. Biblioteka jest otwarta każdego dnia od 15-tej. Na początku, bardzo mało dzieci i młodzieży uczęszczało, ale wpadłam na pomysł, żeby przygotować im gorący posiłek jak ryż z fasolą, maniok z sosem z orzeszków ziemnych, itd. ... i  biblioteka stała się za mała!

W grudniu, kiedy zaczęła się pora suszy, zaczęliśmy budowę ogrodzenia szkoły podstawowej w Nkol-Avolo i w styczniu, z wielkim sukcesem ją zakończyliśmy. Dzieci czują się teraz bezpiecznie. Rodzice i rodziny naszych dzieci  bardzo ładnie odpowiedzieli na apel pomocy w kopaniu rowów pod fundamenty tego ogrodzenia.?

W bieżącym roku szkolnym 2014/2015 w akcji ?Adopcja Serca? bierze udział aż 8 klas: 1a, 1d, 1e, 1g, 2g, 3a, 3e, 3g, 3h. Adoptowaliśmy 10 dzieci w różnym wieku:  Pauline (13 lat), Joseph (8l.), Simon Pierre (5l.), Francois (5l.), Michel (5l.), Salome (9l.), Jean Pierre (5l.), Falone (6l.), Anastasie (7l.) i Desire (9l.). Tuż przed Bożym Narodzeniem każdego roku klasy adoptujące dzieci z misji w Nkol-Avolo organizują również symboliczną zbiórkę pieniędzy na Mikołajkowe upominki pod choinkę. Siostra Budynek zazwyczaj kupuje im za nie ryż i słodycze.

Biorąc przykład z klas zaangażowanych w adopcję również Wy możecie wesprzeć akcję charytatywną na rzecz dzieci z Kamerunu.  Każdy z nas zdaje sobie sprawę z ciężkich realiów życia dzieci  w Afryce. Oprócz chodzenia do szkoły muszą one ciężko pracować, często chorują na malarię, niektóre z nich nie mają rodziców.  Aby zdobyć wodę pokonują codziennie wiele kilometrów, podczas gdy my mamy wszystko na wyciągnięcie ręki, a posiłki,  czy choćby woda pitna, są dla nas oczywistością.

Warto przyłączyć się do akcji ?Adopcja serca"! Stańmy się rodziną afrykańskiego dziecka, i choć dzielą nas tysiące kilometrów, dajmy mu tę odrobinę miłości by było radosne!

Rok nauki w szkole, przybory i leczenie dziecka to równowartość jedynie 35 euro! Taką kwotę można wpłacać jednorazowo pod koniec roku szkolnego lub w ratach.

Więcej informacji na temat akcji  uzyskacie na stronie internetowej:  www.adopcja-serca.pl, bezpośrednio od siostry Edyty Budynek: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. .  lub kontaktując się z Elżbietą Paszko (II LO Zamość).